Rozbicie Naczelnego Komitetu Narodowego

Rozbicie Naczelnego Komitetu Narodowego

Dowództwo austro-węgierskie (AOK) zamiast odparować rosyjskie pociągnięcie przez zbliżenie do Polaków, zażądało od legionistów przysięgi na rotę pospolitego ruszenia, bez własnych sztandarów, i narzuciło im generałów dalekich od ich ideologii. 4 września 1914 r. (nazajutrz po upadku Lwowa) Piłsudski na Błoniach krakowskich, a jego najbliżsi współpracownicy w Kielcach złożyli wymaganą przysięgę austriacką na wierność cesarzowi. Widziano w tym (Daszyński, Sikorski) jedyny ratunek przed likwidacją całej legionowej imprezy. Inaczej spojrzeli na rzecz przywódcy Wschodniej Sekcji NKN-u Aleksander Skarbek i Tadeusz Cieński. Ci zrozumieli, że Austria do odbudowy Polski nie dąży, a dalsze wysługiwanie się jej narazi zajęty kraj na represje Rosjan; pamiętali o uchwałach antyniemieckiego zjazdu w Pieniakach (1912), wiedzieli też o negatywnym wobec legionów usposobieniu Warszawy i Poznania, więc 21 września w Mszanie Dolnej rozwiązali Legion Wschodni, głównie z drużyn bartoszowych i sokolich uformowany. Sturgkh napiętnował to jako zdradę, socjaliści też grozili stryczkiem sprawcom likwidacji. Z ich kół wyszła nienawistna, anonimowa broszura „Pod sąd”, a równocześnie zaczęły się deportacje przeciwników państw centralnych.

Tegoż atoli dnia, kiedy komendant przysięgał Austrii, jego agent Michał Sokolnicki zawiązał w Kielcach Polską Organizację Narodową, która miała, wbrew zasadom umówionym w kole sejmowym, prowadzić werbunek i akcję polityczną w duchu radykalnym na terenie Królestwa. Po miesiącu ciż ludzie weszli w układ z wojskową władzą niemiecką (Hindenburgiem), w myśl którego, niezależnie od NKN-u i Austrii, mieli pomagać wywiadem i agitacją Niemcom przeciw Rosji, ale także przeciw żywiołom uważanym za rusofilskie. Akcja PON [poniosła] w Kongresówce zupełne fiasko i zaostrzyła konflikt w NKN. Po gwałtownych atakach Daszyńskiego i innych, Cieński, Głąbiński, Stroński i Kot wystąpili z Komitetu. Wśród reszty członków, mimo różnic społecznych i nawet różnego usposobienia wobec Austrii, prezes Jaworski utrzymał pozorną zgodę. W tymże czasie lwowscy narodowi demokraci ze Stanisławem Grabskim na czele przystosowali się do nowej rzeczywistości, próbując współpracy z genrał-gubematorem Bobrinskim i zwalając winę niesłowiańskiej polityki na nieobecnych w kraju, więc chwilowo bezpiecznych, austrofilów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *